czwartek, 10 grudnia 2015

1. Nowy początek.

The beginning is always the hardest.

***

Spojrzała na niego z obrzydzeniem, a jej głowa pełna była wątpliwości, czy aby na pewno wytrzyma kolejny już, szósty, rok nauki w Hogwarcie. Jej oczy złapały na chwilę jego, stworzyła się pewnego rodzaju nić; według niej nić niepokoju, według niego to było tylko kolejne pogardliwe spojrzenie rzucone nic nie wartej szlamie.
Hermiona Granger, z każdym rokiem mądrzejsza i piękniejsza uczennica. Draco Malfoy, arogancki, dumny, zarozumiały śmierciożerca; a jednak wciąż tylko dziecko zagubione w otaczającym go świecie.
Ani ona, ani on, nie wiedzieli, że to głupie spojrzenie przy powitalnej wieczerzy w pierwszy dzień nowego roku szkolnego stanie się kluczowym momentem ich nocy.

***

Wszyscy Gryfoni po oficjalnym powitaniu zebrali się w swoim dormitorium by podzielić się wakacyjnymi wrażeniami, wypić nieco kremowego piwa, czy też poplotkować na temat nowej strategii ich drużyny quidditcha. Cały pokój wypełniała atmosfera niczym niezmąconej radości i spokoju. Nawet Harry, zwykle podejrzliwy i pesymistyczny, wydawał się rozluźniony; nie wiadomo, czy za sprawą bliskości swoich najlepszych przyjaciół, czy tylko Ognistej Whisky, której wypił odrobinę za dużo. Hermiona rozejrzała się z uśmiechem, „wszystko jest na swoim miejscu” - pomyślała.
Zbladł jej uśmiech, gdy tylko zobaczyła w progu Rona. Rona Weasley, którego tak starannie unikała od początku wakacji. Rona Weasley, który w ostatni dzień poprzedniego roku szkolnego wyznał jej dozgonną miłość. A ona po prostu wiedziała, że nie może mu się zrewanżować tym samym. Był jej przyjacielem, powiernikiem sekretów, wiernym partnerem w tych wszystkich przygodach spowodowanych faktem, że ich najlepszy przyjaciel był Wybrańcem. Dziewczyna spędziła całe wakacje myśląc, przekonując się, a nawet i zmuszając do odwzajemnienia jego uczuć. Wiedziała, że Ron to najlepsza dla niej droga. „Czemu w żadnej książce nie jest napisane jak rozpoznać miłość?” - zastanawiała się, idąc do sypialni. Gdy tylko położyła głowę na poduszce, w swoim starym, dobrym łóżku, poczuła się w końcu jak w domu.

Zasnęła szybko, lecz obudziła się równie nagle, gdy przyśniły jej się te zimne, szare oczy. Te same oczy, które przypatrywały się jej na kolacji. Zapytała samą siebie: „Czy to znak, że czeka mnie kolejny rok prześladowań?". Poczuła jak serce zaczyna jej szybciej bić, a mokre krople potu zaczęły sunąć po jej czole. Usiadła na łóżku, wzięła głęboki oddech, zamknęła oczy. A gdy tylko je otworzyła, zobaczyła postać siedzącą w rogu pokoju. Zlękniona zdołała tylko wydukać:

- Ma... Malfoy?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz